wtorek, 17 lutego 2009

Brak alternatyw dla złota i srebra

Paradoksalnie dla każdego spekulanta najtrudniejsze jest…siedzenie z założonymi rękami i obserwowanie jak przybywa pieniędzy. Każdy, kto nieco dłużej inwestuje wie o tym. Wykorzystują tę prawidłowość różni medialni naciągacze (można by powiedzieć wręcz o nich stręczyciele domów maklerskich) wmawiając, że częsty trading to oznaka „profesjonalizmu” inwestora.

Bzdura! Pieniądze zarabia się na średnioterminowych trendach, w których najlepszą strategią jest zajęcie właściwej pozycji i jej nie zmienianie. Jest to trudne, mógłbym wiele powiedzieć na ten temat…

Teraz jestem zdeterminowany. In gold and silver we trust! Mam zamiar trwać przy swojej pozycji w srebrze. Przebicie poziomów 13.50 – 14 $ za uncję otworzyło drogę do próby ataku na lokalny szczyt na poziomie 18 $. Nie wiem, czy z marszu uda się przebić ten poziom, ale nawet gdyby miało dojść do odbicia się kursu od linii oporu, mamy sporo miejsca za zwyżkę. Mam też wątpliwości, czy możliwy byłby spadek srebra, w sytuacji zwyżki złota. A złoto lada chwila przebije się przez poziom 1000$, co powinno wzmocnić trend.

Zresztą w co innego inwestować jak nie w metale szlachetne? Ropa – za wcześnie, metale przemysłowe – stanowczo zbyt wcześnie, akcje – wolne żarty. Nieruchomości – będzie taniej dużo taniej, zwłaszcza na aukcji komorniczej…

Z rozsądku i braku alternatywy, siedzę i obserwuję zwyżkę. Polecam ten miły sposób spędzania czasu.

poniedziałek, 16 lutego 2009

Jaka piękna katastrofa

Starsi wiekiem, lub lubiący znać różne rynkowe legendy pamiętają nieudaną spekulację srebrem braci Hunt. Należałoby w sumie stwierdzić, że spekulacja braci Hunt była jak najbardziej udana, wręcz udana nadmiernie, na tyle udana, że zmusiła FED do interwencji.

Otóż bracia Hunt zamierzali doprowadzić i doprowadzili do gwałtownej zwyżki cen srebra. Zaakumulowali ok. 10% ogólnej liczby kontraktów (pozycja long) na amerykańskim COMEXie oraz sporo fizycznego metalu Zamierzali zażądać fizycznej dostawy metalu, którego nie było. Miało to doprowadzić do paniki zakupów i klasycznego „kornera” połączonego z „wyciskaniem”. Innymi słowy inwestorzy grający na zniżkę byliby zmuszeni kupować metal po astronomicznych cenach by dostarczyć go braciom Hunt. W części kupowaliby od samych braci Hunt i współpracujących z nimi inwestorów.

Operacja się udała, pacjent jednak zmarł zabity gigantycznym zastrzykiem. Ale po kolei, w okresie najintensywniejszej akumulacji srebro zdrożało z 11$ za uncję w sierpniu 1979 r. do 50$ w styczniu 1980 r. Tak, tak, uwzględniając obecny, zdewaluowany pieniądz, cena 13$ za uncje to prawdziwy bargain. Wracając do Huntów, 27 marca 1980 r. interweniował FED, który poprzez banki amerykańskie zasypał rynek sprzedając kontrakty na srebro, którego nie miały. Jednak załamanie cen spowodowało, że bracia Hunt dostali margin call, a pieniędzy już nie mieli. Proste, przyszedł big boy, rozwalił piaskownice, wyrzucił zabawki.

Jeżeli posiadanie 10% ogólnej liczby kontraktów terminowych to była MANIPULACJA, to czym jest posiadanie 45% ogólnej liczby kontraktów na złoto i srebro przez dwa banki amerykańskie. Nadzór odpowiada jak Kwaśniewski; „ale w czym jest problem?”

Gigantyczna krótka pozycja dwóch big boys to fakt. Z faktami się nie dyskutuje, ale należy uwzględnić je w swoich przewidywaniach. Wszyscy inwestujący w srebro i złoto powinni mieć świadomość, że grają against the dealer in the casino. Tyle, że krupiera najwidoczniej zawiodła intuicja i kasyno zwane COMEX zostanie zmiecione przez inwestorów żądających fizycznej dostawy metalu, a nie rozliczenia.

Piekny default nam się szykuje...

sobota, 14 lutego 2009

Gorączka srebra

Namnożyło nam się w Polsce goldbugów, ale o silverbugach jakoś nie słychać. Cóż, raczej trudno byłoby o mnie powiedzieć, iż jestem silverbugiem. Po prostu, dostrzegam dobrą okazję do zainwestowania na rynku srebra.

Przyznam, że próbowałem inwestycji w srebro już pod koniec roku, nie były one zbyt udane. Klasyczne, „miałem rację – traciłem pieniądze”. Po dramatycznym spadku z klifu, jakie zaliczyło srebro potrzebowało ono trochę czasu, by odzyskać blask. Po podobnym spadku ropa nadal nie może się pozbierać.

Dobrze, na początek kilka szczegółów, jak napisałem w profilu inwestuję, głownie w opcje. Opcje nie mają ostatnio dobrej prasy (za sprawą przepłacanych idiotów, którym udało się doprowadzić do bankructwa lub gigantycznych strat sporo firm – temat: „opcje walutowe” – rozwinę przy okazji) jest to jednak dobre narzędzie inwestycji dla tych, którzy:
- lubią wykorzystywać lewar w inwestowaniu
- nie mają czasu i ochoty na śledzenie bieżących notowań

Więc opcja jest takim pociskiem typu fire and forget, choć mało kto go w ten sposób właśnie używa. Trzeba znaleźć w miarę silny trend, kupić zgodnie z jego kierunkiem opcję wygasającą za 2-3 miesiące i spokojnie czekać. W szczegółach sprawa wygląda tak, kupiłem opcje call z ceną wykonania 15.05 USD za uncje, wygasająca 21 kwietnia. (korzystam z platformy XTB – morderczy spread, ale pełna elastyczność, kiedyś omówie wady i zalety platformy).

Dlaczego właśnie srebro? Po pierwsze srebro jest silnie skorelowane ze złotem, bywa nazywane „złotem dla ubogich”. Perspektywy złota są wyśmienite. Po szczegóły odsyłam na dwagrosze.blogspot.com. Skoro złoto szykuje się do pobicia swoich historycznych rekordów, srebro nie powinno pozostać w tyle. Co więcej, aktualnie srebro pozostało w tyle. Wskaźnik GSR (gold/silver ratio) wygląda tak.



Historycznie utrzymywał się zazwyczaj w przedziale 40 - 60. W sierpniu, na fali deflacyjnej paniki, wskaźnik sięgnął 80. Widać na wykresie, że trend umacniania się złota względem srebra załamał się i można oczekiwać powrotu do przedziału 40-60. Skoro złoto w najbliższych tygodniach przebije szczyt z marca 2008 r. i zadomowi się trwale powyżej 1000 USD za uncję, pociągnie srebro za sobą. Jeżeli srebro nie tylko da się pociągnąć, ale i nadrobi stracony względem złota dystans, można oczekiwać silnych wzrostów. Co najmniej do 18 USD za uncje w perspektywie kilku najbliższych tygodni.

Fundamenty srebra są wręcz lepsze od złota. Jest to tez metal przemysłowy, mimo kryzysu nadal znaczna cześć produkcji srebra jest bezpowrotnie „tracona” poprzez jego przemysłowe zastosowanie. Dramatyczna zniżka z drugiej połowy roku doprowadziła do wstrzymania szeregu nowych projektów wydobywczych. Nie da się szybko zwiększyć produkcji srebra. Nie należy też zapominać, że dla wielu producentów srebro jest produktem ubocznym. Najlepszy przykład nasz KGHM. Nikt nie będzie produkował hałd miedzi, której nikt na razie nie chce, by zwiększyć produkcje srebra.

Tak wiec mamy kurczącą się podaż, brak możliwości jej szybkiego zwiększenia, silny popyt ze strony inwestorów, zmniejszony jednak zauważalny popyt ze strony przemysłu. I last but not least banki centralne mogą zwiększyć podaż złota likwidując swoje rezerwy, nie mają jednak znaczących rezerw srebra. W zasadzie to nikt nie ma.

Jest jeszcze (ale zdecydowanie zasługuje to na osobny komentarz – gigantyczna krótka pozycja dwóch amerykańskich banków w złocie i srebrze). O tym co z tego może wyniknąc napiszę już wkrótce...